Postapokaliptyczna hybryda, czyli ,,Enklawa” – A. Aguirre

Na Enklawę natknąłem się całkiem niedawno i muszę przyznać, że zachęciła mnie do przeczytania obietnicą znalezienia tu wszystkiego, co najlepsze z Metra 2033 i Igrzysk Śmierci. Co mnie podkusiło do zawierzenia tej obietnicy? Chyba miałem po prostu ochotę na odrobinę rozrywki. Niestety, zawiodłem się. Po entuzjastycznym tekście na okładce spodziewałem się kilku godzin dobrej zabawy, wyrazistych postaci i ciekawej historii. Niestety zamiast tego dostałem całą masę niewykorzystanego potencjału. Enklawa to dziesiąta woda po kisielu postapokaliptycznych powieści popularnych autorów.

 


 

Fabuła książki skupia się na poczynaniach młodej Łowczyni imieniem Karo i jej towarzysza – Cienia. Obaj żyją w podziemnej enklawie, w której dawno temu schronili się uciekający przed apokalipsą ludzie. Społeczeństwo jest podzielone na starszeństwo( które decyduje o wszystkim) oraz Łowców, Robotników, Reproduktorów i dzieci. Każdy w enklawie ma jakąś rolę do spełnienia, ale najbardziej narażają się Łowcy, którzy patrolują pobliskie tunele i zbierają zwierzynę z pułapek. Główni bohaterowie pełnią właśnie taką rolę. Pewnego razu odkrywają coś na temat Dzikich – bezrozumnych zombie polujących na wszystko, co się rusza i od tego momentu zaczynają się ich kłopoty.

Język, którym posługuje się autorka jest nijaki i dziwny. Ann Aguirre ma bowiem denerwującą tendencję do opisywania zdarzeń, miejsc i postaci w pozbawiony sensu sposób. W książce znalazłem takie zdania, jak: ,,Wymienił nazwę najbliższej osady, trzy dni drogi stąd, jeśli jesteś szybki i silny” i ,,Zaatakowali nas Dzicy, ale miałam mięso w brzuchu, więc ich łatwo pokonałam”. Pasjonujący opis walki, czyż nie? Natknąłem się także na literówki i brak niektórych znaków interpunkcyjnych, co nieco utrudniło mi czytanie. Poznałem za to ulubione słowo autorki. Jest nim ,,mięso„. Ta fraza pojawia się niezliczoną ilość razy i często niepotrzebnie zastępuje inne słowa, takie jak: jedzenie, padlina, zwierzęta.

Historia posiada pewien potencjał, ale nie został on wykorzystany nawet w połowie. Podziemia z założenia miały przypominać te z książki Metro 2033, ale nie odczułem w nich ani odrobiny mrocznego, dusznego klimatu moskiewskiego metra. Dzicy to jak nic szyte grubymi nićmi nawiązanie do Czarnych. Nie są jednak monstrami straszącymi samą swą obecnością, tylko zwykłymi zombie. Społeczeństwo nieco przypomina to z Igrzysk Śmierci, ale nie wykorzystano rodzącego się w nim buntu w żaden sensowny sposób. Enklawa jest pełna nawiązań do popularnych pozycji gatunku, ale żadnego z nich nie wykorzystuje do końca. W wyniku tego procesu powstała książka – hybryda bez własnego charakteru. A szkoda, bo potencjał był spory.

Podczas lektury pytania na temat fabuły mnożą się i mnożą, a książka tłumaczy mało które z nich. Kim są Dzicy i skąd przybyli? Dlaczego ludzie tak krótko żyją? Co się właściwie stało ze światem? Historia jest bardzo niedopracowana, a czytelnik dostaje zaledwie strzępy informacji. Być może ten zabieg ma na celu zachęcić do sięgnięcia po kolejne części. Albo po prostu autorka nie potrafi opisywać stworzonego przez siebie świata. Sam już nie wiem.

Tym razem nie będzie części spoilerowej, ponieważ finał Enklawy jest przewidywalny do bólu od połowy książki i nie zaskakuje niczym nowym.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: