Moje serialowe odkrycia półrocza

Tym razem zdecydowałem się na wpis zupełnie nie-książkowy. Bez obaw, recenzje wciąż będą pojawiać się na blogu. Opiszę Wam kilka seriali, które udało mi się obejrzeć w tym roku w całości(co nie tak często się u mnie zdarza). Chodzi mi oczywiście o poznane w pełni pojedyncze sezony. Czasami, kiedy nie mam pod ręką nic ciekawego do poczytania, bądź chcę sobie zrobić od czytania przerwę, decyduję się na serial. Większość z seriali wymienionych poniżej obejrzałem w ciągu kilku dni – kiedy fabuła mnie wciągnie, potrafię oglądać odcinek za odcinkiem. Kolejność w zestawieniu nie ma żadnego znaczenia. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z moimi serialowymi odkryciami półrocza.


1. Peaky Blinders, BBC

Peaky Blinders to wyprodukowany przez BBC serial gangsterski. Opowiada o autentycznym gangu działającym w Birmingham na przełomie XIX i XX wieku. Cechą charakterystyczną, od której zresztą pochodzi nazwa gangu, było wszywanie żyletek w daszki czapek. Śmiercionośnych nakryć głowy członkowie PB używali podczas walki jako broni.

Na razie widziałem tylko pierwszy sezon na trzy. Zachwyciła mnie dbałość o szczegóły i genialne początkowe sekwencje, które wprowadzały widza w kanwę danego odcinka. Stroje i scenografia sprawiały wrażenie, że widzę rzeczywiste Birmingham z przełomu wieków. Gra aktorska i casting także były świetne – szczególnie przypadła mi do gustu Helen McCrory w roli Polly Gray. Ostatecznego sznytu nadawała klimatyczna muzyka. Sceny akcji mroziły krew w żyłach. Wątek romansowy całkiem nieźle wpasował się w obowiązujące w gangsterskich filmach zasady, ale jego zakończenie było nieprzewidywalne.W najbliższej przyszłości na pewno zdecyduję się na drugi i trzeci sezon.

2. Seria niefortunnych zdarzeń, Netflix

Seria niefortunnych zdarzeń to kolejny serial, w którym dużą rolę odgrywała muzyka. Zagadkowa i tajemnicza, wprowadzała widza w klimat odcinka. Głównym bohaterem było rodzeństwo: Wioletka, Klaus i Słoneczko Baudelaire, którzy zostali osieroceni i oddani pod opiekę złowrogiemu hrabiemu Olafowi. Opiekun dzieci czyhał na majątek ich rodziców i nie cofał się przed niczym, by go zdobyć.

Uprzedzając pytania: nie jest to serial przeznaczony dla dzieci, choć został stworzony na podstawie takiej książki. Znajdziemy tu śmierć i cierpienie okraszone czarnym humorem. Serial został podany w lekkiej formie. Przygody Baudelairów komentuje sam Lemony Snicket(autor książek), który przemawia wprost do widza niczym Frank Underwood z House of Cards. W każdym odcinku narrator usiłuje przekonać widza, by nie oglądał dalej serialu, ponieważ nie może mieć on dobrego zakończenia. Czy rzeczywiście tak jest? Musicie przekonać się na własnej skórze! Obecnie istnieje tylko pierwszy sezon. Kolejny został zapowiedziany na kwiecień przyszłego roku.

3. Trzynaście powodów, Netflix

Trzynaście powodów to serial młodzieżowy, który porusza takie tematy, jak śmierć, samobójstwo, czy depresja. Nie można się więc dziwić, że nabrał dużej popularności. Opowiada o Hannie Baker, która popełniła samobójstwo. Jej znajomy otrzymał 13 kaset, na których dziewczyna nagrała przyczyny swojej śmierci. Każda z nich dotyczy konkretnej osoby, która przyczyniła się do upadku Hanny.

Serial przedstawia amerykańskie licealne społeczeństwo w bardzo złym świetle. Uwypukla wady uczniowskiego światka: brak empatii, wszechobecne używki, brak poszanowania dla słabych osób, prawo silniejszego, siłę hejtu i sposób, w jaki oddziałuje na wrażliwe osoby. Z drugiej strony wiele kłopotów bohaterka sprowadziła na siebie na swoje życzenie. Kilka z powodów Hanny było naprawdę mocno naciąganych. Aktorsko wykazał się Dylan Minnette w roli Claya. Zagrał swoją rolę tak autentycznie, że aż miałem ochotę go trzasnąć, by ruszył się wreszcie i coś zrobił. 13 powodów wzbudza w widzu duże emocje – nie ma przecież zbyt wiele znanych seriali o podobnej tematyce. Mimo wad serialu polecam go obejrzeć każdemu. Choćby jako przestrogę.

4. Stranger Things, Netflix

Fabuła Stranger Things opowiada o chłopcu, który po partyjce RPG z przyjaciółmi odjechał rowerem i zniknął. Całe miasteczko zostało postawione na głowie, lecz zguby nie odnaleziono. Przyjaciele zaginionego postanowili sami wszcząć śledztwo. W historię zostały wplecione paranormalne wątki.

ST potrafi nieźle wystraszyć, jednak przez większość czasu jest science – fiction. W serialu widać wyraźne inspiracje twórczością Stephena Kinga i latami 80. XX wieku. Dziewczynki z paranormalnymi mocami, tajemnicze zakłady za miastem, potwory wyłażące ze ściany – wszystko to tworzy niesamowitą fabułę, która wciąga od pierwszego odcinka. Tak samo jak w poprzednich tworach Netflixa, także tutaj muzyka stoi na najwyższym poziomie. Na uwagę zasługuje genialny opening stylizowany na czołówki horrorów z lat 80. Tym, co trzyma historię w całości, jest niesamowity klimat tak gęsty, że można go kroić nożem. Winona Ryder grająca matkę zaginionego chłopca wykonała kawał dobrej roboty. Za scenę z choinkowymi światełkami ma u mnie Złotego Kajmana. Polecam ten serial każdemu fanowi Kinga, lat 80. i thrillerów. Sezon drugi został niedawno zapowiedziany na 31 października tego roku. Czekam z utęsknieniem!

5. Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego, BBC

Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego opowiada o holistycznym detektywie, który wraz ze swoim pomocnikiem rozwiązuje skomplikowane sprawy na całym świecie. Tym razem podejmuje się wyjaśnienia morderstwa pewnego milionera… na zlecenie ofiary!

Holistyczna agencja… to gratka dla każdego fana absurdu i Doctora Who. Dlaczego? Ano dlatego, że serial stworzono na podstawie książki autorstwa Douglasa Adamsa, który to napisał scenariusze do kilku odcinków Doctora. Poza tym, oba seriale mają ze sobą dużo wspólnego: kiczowate efekty specjalne, szalonego głównego bohatera, podróże w czasie, czy kosmitów. Fani Doctora, którzy mają po finale 10 sezonu chrapkę na kolejny, mogą sięgnąć po Holistyczną agencję…. Nie rozczarujecie się! Serial jest pełen cudownego absurdu, który przyprawia o spazmy wesołości. Jak tu nie uwielbiać kotów-zabójców, kosmitów w ciałach ludzi i holistycznej zabójczyni(wybitnie zagranej przez Bart Curlish), która zabija kogo wskaże jej w danej chwili instynkt? Holistyczna agencja… pełna jest poczucia humoru, który trafia idealnie w mój gust. Jest to dla mnie jeden z najukochańszych seriali. Tony absurdu mogą jednak zniechęcić niejednego widza, podobnie jak mizerne efekty specjalne. Chyba nie muszę dodawać, że czekam na drugi sezon jak na zbawienie.

6. iZombie, CW

iZombie to emitowany od 2015 roku przez stację CW serial opowiadający o młodej studentce medycyny, która porzuciła karierę z powodu zarażenia się wirusem zombie. Aby mieć stały dostęp do mózgów, zatrudniła się w kostnicy. Dzięki pożywieniu miała przebłyski wspomnień ofiar niewyjaśnionych zbrodni, co wykorzystuje podczas rozwiązywania spraw owych zbrodni. Gdy Liv zje mózg, zaczyna zachowywać się jak jego poprzedni ,,posiadacz”.

iZombie to powód, dla którego polubiłem procedurale takie jak Dr. House, czy Archiwum X. Znajdziecie tu mnóstwo humoru, akcji i nieco romansu, choć to ostatnie niezbyt dobrze wychodzi twórcom. Dzięki komiksowej oprawie i licznym żartom lingwistycznym serial traci na powadze, ale w zamian dostarcza dużą dawkę rozrywki. Nie oznacza to oczywiście, że iZombie było dla mnie guilty pleasure – broń Boże! Pomimo swojej niezaprzeczalnie rozrywkowej warstwy, serial powodował też przemyślenia na temat ludzkiej natury, życia, czy choćby roli zombie w popkulturze. Bo musicie wiedzieć, drodzy Czytelnicy, że Liv Moore nie jest zombie, jakie znacie choćby z The Walking Dead. Główna bohaterka zachowuje się jak normalny człowiek, z tą różnicą, że je mózgi i ma halucynacje. Rose McIver wcielającą się w Liv należą się oklaski( i Złoty Kajman przy okazji) za to, jak fantastycznie wciela się w swoje role. W każdym odcinku bowiem nabiera cech charakteru osoby, której mózg zjadła. Polecam ten serial każdemu fanowi procedurali, humoru i brytyjskości.


To już koniec mojego zestawienia obejrzanych seriali z tego półrocza. Nie zabijcie mnie proszę za angielskie definicje trudnych słów w tekście – naszukałem się, ale nie potrafiłem znaleźć przyzwoitych polskich odpowiedników. Miłego dnia i jak najkrótszego czekania na nowy sezon Gry o Tron!

3 thoughts on “Moje serialowe odkrycia półrocza

Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: