W mrokach absurdu – ,,Autostopem przez galaktykę”, D. Adams

Autostopem przez galaktykę to niewątpliwie jedna z najbardziej absurdalnych książek, jakie czytałem. Sięgnąłem po nią, ponieważ jej autor napisał także Holistyczną agencję Dirka Gently’ego. Na jej postawie BBC stworzyło serial. A zresztą, jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie do poprzedniego wpisu, w którym napisałem trochę o tym genialnym dziele. Gdy czytałem Autostopem…, wciąż miałem wrażenie, że jest to epizod Doctora Who, tyle, że opowiedziany nieco inaczej. W książce spotkałem całą plejadę kosmicznych postaci i poznałem ich szalone przygody.

,,- Posłuchaj – odezwał się zdecydowanie Artur. – Czy zaoszczędziłoby ci to dużo czasu, gdybym poddał się i zwariował od razu?”

Spokojne życie Arthura Denta zakłócają maszyny budowlane podjeżdżające pod jego dom, by go zburzyć z powodu budowanej w pobliżu obwodnicy. 10 minut później Arthur siedzi ze swoim przyjacielem Fordem w barze. Dowiaduje się, że Ziemia zostanie zniszczona za kilka minut, a jego kompan jest kosmitą przybyłym z planety Betelgeuzy. Arthur wraz z różnymi barwnymi postaciami przeżywa w kosmosie fascynujące przygody.

A jeśli już o postaciach mowa, to jest ich niewiele, jednak każda z nich jest oryginalna. No, może poza samym głównym bohaterem – Arthurem Dentem. On jest po prostu człowiekiem dziwiącym się wszystkiemu dookoła i odkrywającym świat, o którym nie miał pojęcia, że istnieje. Artur to ktoś w rodzaju Kowalskiego z Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć. Nagle, zupełnie nieoczekiwanie znalazł się wśród nieznanych mu, dziwnych postaci i musi jakoś przetrwać.

Dent towarzyszy w podróży swojemu przyjacielowi o wdzięcznym nazwisku Ford Perfect. To kosmita przybyły z planety Betelgeuza, który utknął na Ziemi. Przybysz zbiera informacje do nowego wydania tytułowego przewodnika po kosmosie Autostopem przez galaktykę. Przyjaciołom towarzyszy także Marvin, robot z myślami samobójczymi, Zaphod Beeblebrox, świeżo upieczony prezydent galaktyki oraz Trillian, ziemska reporterka.

,,- Życie… – stwierdził Marvin smętnie. – Możesz na nie pluć, możesz je ignorować, ale nie możesz go polubić”

Poczucie humoru, które Adams łopatami ładował do książki, jest dokładnie tym poczuciem humoru, które najbardziej cenię. Mnóstwo żartów słownych i tona absurdu zostały zmieszane z oryginalnymi postaciami, co stworzyło prawdziwą mieszankę wybuchową. Książki Douglasa Adamsa reprezentują bardzo specyficzny humor, który nie każdemu pasuje. Żeby przeczytać Autostopem …, trzeba więc mieć odpowiednio poprzestawiane w głowie. Wśród bohaterów najbardziej spodobał mi się Marvin. Robot przy każdej okazji sypał sarkastycznymi komentarzami naprzemiennie z depresyjnymi przemyśleniami na temat całego świata. Ideał!

Autostopem przez galaktykę polecam każdemu fanowi Doctora Who, Holistycznej agencji… i science – fiction pełnego absurdalnego humoru i wyrazistych postaci.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: