Serialowe półrocze – część 2

Oto druga część podsumowania seriali, które oglądałem w pierwszej połowie 2018 roku. Pierwszą część możecie przeczytać tutaj.

Ania, nie Anna

Obiecałem sobie więcej tego nie robić, ale w tym przypadku po prostu się nie dało. Obejrzałem dwa sezony nowej adaptacji Ani z Zielonego Wzgórza w bardzo krótkim odstępie czasu. Niczego nie żałuję. Produkcja Netflixa to zupełnie nowe spojrzenie na historię Ani – mroczne, ale pełne nadziei. Serial dokłada dużo nowych wątków do historii bohaterów powieści Lucy Maud Montgomery i nie zawsze wychodzi mu to na dobre. W pierwszym sezonie poziom mroku i kłopotów czekających na bohaterów jest doprowadzony do przesady. Niemal w każdym odcinku dzieją się straszne rzeczy – komuś umiera ojciec, ktoś popada w nędzę, a kogoś dręczą wspomnienia z przeszłości. Pod tym względem serial mocno odbiega od materiału źródłowego, który jest bardziej pełną beztroski opowieścią o dorastaniu niż ciężkim melodramatem. Jest jednak kilka dobrych stron udramatyzowania historii mieszkańców Avonlea. Przede wszystkim pogłębiono postaci Maryli, Mateusza i Gilberta (o samej Ani nie wspominając!). Zwrócono także uwagę na ruchy feministyczne, rasizm i ostracyzm społeczny, a także wprowadzono dwie postacie o odmiennej orientacji seksualnej. Warto zwrócić uwagę na doborowy casting – podobała mi się gra aktorska większości aktorów zaangażowanych w produkcję. Najlepiej sprawdzili się aktorzy grający Anię, Mateusza, Marylę i Gilberta.

Happy!

Serial oparty na komiksie stworzonym przez Morrisona i Robertsona okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze skrzypce gra w nim Christopher Meloni wyśmienicie wcielający się w rolę emerytowanego policjanta-zabójcy Nicka Saxa. Podczas wykonywania jednego ze swoich zleceń zostaje ranny. W ambulansie spotyka latającego niebieskiego jednorożca – wymyślonego przyjaciela dziewczynki porwanej przez demonicznego Mikołaja. Wysłany na pomoc zwierzak przekonuje Saxa, by pomógł mu w poszukiwaniu dziecka. Happy! od pierwszego odcinka nie pozwala odejść od ekranu. To absurdalny, trzymający w napięciu serial, który bardzo przypomina Holistyczną agencję detektywistyczną Dirka Gently’ego. Główny bohater przechodzi niesamowitą przemianę wewnętrzną. Z zimnego drania i typowego złodupca zmienia się w troskliwego człowieka. Jego poglądy dotyczące miłości i przyjaźni przechodzą drastyczną metamorfozę. Kolejne przygody eks-gliny i jego rogatego towarzysza prowadzą ich przez nieustannie gnającą akcję do wielkiego absurdu, jakimi są Mikołaj i rodzina Scaramuccich, którzy mają z Nickiem stare porachunki do wyrównania. Śladem Saxa podąża specjalizujący się w torturach Smoothie (geneza tego przezwiska jest zaskakująca). W serialu nie brakuje także humoru i wielkich pokładów groteski serwowanych przez jednorożca Happy’ego.

iZombie – sezon 4

Mam wrażenie, że iZombie powoli przestaje być proceduralem z ledwo widocznymi wątkami łączącymi pojedyncze śledztwa. W czwartym sezonie postawiono o wiele mniejszy nacisk na dochodzenia. Na pierwszy plan wskoczyły wątki, które dotychczas działy się gdzieś z boku. O ile trzeci sezon był jeszcze w miarę w klimacie pierwszych dwóch, o tyle czwarta seria ostatecznie zrywa z utartą konwencją i zaczyna iść swoimi drogami. Jest o wiele poważniej – nad bohaterami wszak wisi ogromne niebezpieczeństwo, jednak humor wciąż jest obecny i utrzymuje swój wysoki poziom. Widać to szczególnie w relacjach Liv-Ravi oraz w kolejnych wcieleniach głównej bohaterki. Rose McIver czaruje swoją znakomitą grą aktorską i choć czasami jest nieco irytująca (jak na przykład w odcinkach inspirowanych Dziennikami Bridget Jones), to wciąż bardzo sympatyczna bohaterka odnajdująca się w nowym świecie. Pod koniec sezonu klimat ulega gwałtownej zmianie – robi się bardzo pompatycznie i tragicznie. Niektóre wydarzenia dzieją się wbrew wszelkiej logice (działania Majora i całego Fillmore Graves). Twórcy wyraźnie postawili na większą widowiskowość. Piąty sezon ukaże się dopiero na wiosnę 2019 roku.

Sherlock

Serial, o którym słyszałem dużo i do którego długo się przekonywałem. Były wojskowy lekarz John Watson przybywa do Londynu w poszukiwaniu pracy i odpoczynku od wojennego terroru. Na miejscu spotyka ekscentrycznego i socjopatycznego detektywa – Sherlocka Holmesa. Panowie postanawiają zamieszkać razem i wspólnie prowadzić śledztwa. Swego czasu przeczytałem wszystkie powieści Arthura Conan Doyla o Sherlocku, więc franczyza ta nie była mi obca. O ile jednak wcześniejsze adaptacje powieści o Sherlocku koncentrują się raczej na ukazaniu realiów końcówki XIX wieku, o tyle produkcja BBC ukazuje widzowi uwspółcześnioną wersję przygód Holmesa. Benedict Cumberbatch w roli Sherlocka prezentuje się znakomicie. Jego wizja postaci jest według mnie nieco lepiej dopracowana niż ta Roberta Downeya Juniora. Społeczne nieprzystosowanie, chłodna logika, jaką się posługuje, ekscentryczne zachowania i kwestie wystrzeliwane z ust jak z karabinu maszynowego tworzą niekonwencjonalną i wartą zapamiętania postać. Równie dobrze wypada Martin Freeman w roli uzależnionego od dreszczyku emocji doktora Watsona. W serialu ukazano jego traumatyczne wspomnienia z wojny – coś, czego próżno szukać w oryginale. Pozwaliło to twórcom pokazać postać doktora Watsona z zupełnie innej strony – jako walczącego ze stresem pourazowym weterana wojennego. Podobał mi się czwarty sezon. Chociaż było w nim wiele niedorzeczności i absurdów (plany Moriarty’ego i krewniaczki Sherlocka), ukazał on Holmesa od emocjonalnej strony. Wcześniej krył się on za maską czystej logiki. Czwarta seria zdarła ją z niego i pokazała uczucia drzemiące w detektywie. Nie podobał mi się jednak wątek Moriarty’ego – zupełnie inaczej wyobrażałem sobie tę postać i nie przypadło mi do gustu zakończenie jego zmagań z Sherlockiem.

Dom z papieru

Pełen hiszpańskiego kolorytu serial opowiadający o zuchwałym napadzie. Ośmioro przestępców realizuje starannie opracowany plan napadu na hiszpańską mennicę. Przejmują kontrolę nad placówką, a następnie barykadują się razem z dziesiątkami zakładników. Ich działania koordynuje z zewnątrz Profesor – mózg całej operacji. Na pierwszy plan wybijają się przestępcy – drobne i większe animozje między nimi, nawiązujące się relacje emocjonalne z zakładnikami i między zbrodniarzami. Na drugim planie znajduje się Profesor, który negocjuje z policją starając się zyskać jak najwięcej czasu, aby jego podopieczni mogli zrealizować plan. Niestety tym razem casting nie wypadł tak wybitnie – niektórzy aktorzy odstają poziomem od innych (na przykład Miguel Herrán i María Pedraza). Pozostali jednak grają bardzo dobrze. Najlepiej wypadają Álvaro Morte w roli Profesora oraz Alba Flores jako Nairobi. W pierwszych dwóch odcinakach serial jest wypełniony akcją i obiecuje jej o wiele więcej – później jednak tempo spada i pojawiają się dłużyzny. Drugi sezon wypada pod tym względem gorzej od pierwszego – pełno tam nic nieznaczących dialogów i wypełniaczy. Dużo kontrowersji budzą także działania policji, które nawiasem mówiąc są nieudolne i przewidywalne – każdy przestępca życzyłby sobie konfrontacji z tak chaotycznymi stróżami prawa. Drugi sezon obfituje w nieprawdopodobnie nielogiczne wydarzenia (cała akcja z Tokio i końcowa konfrontacja złoczyńców z policją). Jeśli jednak przymknąć oko i uznać, że akcja serialu dzieje się w alternatywnej rzeczywistości pozbawionej kompetentnych policjantów, Dom z papieru wypada całkiem nieźle.

Co sądzicie o wymienionych produkcjach? Podobały Wam się? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: