Jeff VanderMeer – Zrodzony [Recenzja]

Jeff VanderMeer to pisarz, którego twórczość wpisuje się w ramy powstałego w latach 90. new weird. Nurt ów jest spadkobiercą pochodzącego z początków XX wieku weird fiction (w którym tworzył np. H.P. Lovecraft). Zrodzony to natomiast zgrabne połączenie motywów fantastycznych i elementów postapokaliptycznych z konwencją science fiction.

Gdy młoda poszukiwaczka Rachel odnajduje w sierści gigantycznego niedźwiedzia zieloną substancję – ni to zwierzę, ni roślinę, postanawia się nią zaopiekować. Życie w zniszczonym przez tajemniczą Firmę mieście nie jest łatwe, jednak bohaterka znajduje pocieszenie w towarzystwie Wicka – jej partnera, a zarazem jednego z dilerów narkotykowych walczących o wpływy w tym dogorywającym miejscu. Wkrótce przygarnięty przez poszukiwaczkę Zrodzony zaczyna rosnąć i wywierać wpływ na otoczenie, zaś Rachel i Wick muszą radzić sobie z zagrożeniem ze strony Magiczki i jej popleczników.

Tak jak w trylogii Southern Reach i tym razem autor poświęca sporo miejsca na opisywanie wewnętrznych przeżyć oraz rozterek szarpiących główną bohaterką. W Zrodzonym, podobnie jak w Unicestwieniu, pojawiają się retrospekcje ukazujące jej dzieciństwo oraz moment przybycia do miasta. Tworzy kompletny obraz osobowości Rachel; nie tylko dokładnie przybliża czytelnikowi jej życie wewnętrzne, ale także przedstawia przemyślenia bohaterki na temat niemal każdego zagadnienia czy sytuacji, z jakimi się zetknie. Przerzucanie ciężaru narracji wyłącznie na jedną postać mogłoby w pewnym momencie poskutkować zmęczeniem materiału. Jednak Rachel okazała się na tyle interesującą osobowością, by jej rozważania zajmowały bardziej niż przeżywane przez nią przygody – a przynajmniej do pewnego momentu.

Teatrem działań głównej bohaterki jest miasto, które zostało zrujnowane przez działania Firmy – organizacji o charakterze naukowym prowadzącej eksperymenty w dziedzinie genetyki. Na przestrzeni całej historii, a także opowiadania Dziwny ptak, mamy możliwość poznania informacji na temat kilku doświadczeń i większość z nich mrozi krew w żyłach. Są one ostrzeżeniem przed mieszaniem się pełnych przeświadczenia o ważności swojej misji naukowców w ludzką genetykę. Pokazują, jakie są konsekwencje obsadzania w roli eksperymentatorów osób pozbawionych wszelkich hamulców moralnych.

Firma nie tylko doprowadziła do ruiny miasto, ale wywarła też niebagatelny wpływ na Rachel i Wicka. Ich życia są powiązane z przeprowadzanymi tam dawniej eksperymentami oraz ze spuścizną, jaką pozostawiła ta organizacja. Jej budynku strzeże bowiem Mord – gigantyczny niedźwiedź, wraz ze swoimi pomocnikami stanowiący jedną z frakcji, które walczą o wpływy w mieście. Kolejną z nich tworzy Magiczka – tajemnicza persona, będąca głównym zagrożeniem dla Rachel i Wicka z uwagi na swoją ekspansywną działalność.

Innym niebezpieczeństwem dla bohaterów staje się przybycie Zrodzonego do ich miejsca zamieszkania – Balkonowych Klifów. Wywołuje on niemałe zamieszanie, ponieważ jako pewnego rodzaju rywal mężczyzny staje się kością niezgody między parą. Autor wykorzystuje postać Zrodzonego, by wpleść w opowieść kilka moralnie wątpliwych sytuacji, w których niepewność czują nie tylko bohaterowie, ale także czytelnik. Poza tym tajemnicza istota wnosi wiele do naszej wiedzy na temat głównej bohaterki, co świetnie wpisuje się w opisaną wcześniej taktykę autora. Rachel nawiązuje ze Zrodzonym niemal matczyną więź, co oddziałuje negatywnie na jej relacje z Wickiem.

Dla osób chcących dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego świata miłym dodatkiem do książki będzie opowiadanie Dziwny ptak, które rozgrywa się w uniwersum Zrodzonego. To historia tytułowego zwierzęcia, które w wyniku przeprowadzonych na nim eksperymentów zyskało nieco większą świadomość oraz poczucie celu. Tekst pozwala spojrzeć na problem niepoprawnie przeprowadzanych doświadczeń genetycznych z drugiej strony. Jest także świetnym dopełnieniem historii z powieści – poznajemy bowiem kilka faktów na temat Magiczki i jej przeszłości.

Lektura Zrodzonego może przysparzać wielu trudności, choćby z uwagi na powolną akcję. Miłośnicy wartkiego tempa, pościgów i strzelanin poczują się zawiedzeni, gdyż w książce większy nacisk został położony na przemyślenia Rachel, dogłębne wspominaniu jej dzieciństwa i rozkładanie na czynniki pierwsze relacji z Wickiem. Na ostatnich kilkudziesięciu stron książki zostało to doprowadzone aż do przesady – dało się w tym momencie odczuć zmęczenie materiału.

Poza tym ciągłość akcji często jest naruszana – narracja bowiem często przeskakuje od jednego zdarzenia do drugiego, bez zachowania związku przyczynowo-skutkowego. Dzieje się tak dlatego, że książka została podzielona na kilkadziesiąt krótkich rozdziałów. Ich tytuły sformułowano jako pytania, np. Co znalazłam i jak do tego doszło, zaś treść przynosi odpowiedzi. Problem w tym, że każdy rozdział przedstawia jedną kwestię związaną z fabułą, natomiast często dwa człony stojące obok siebie są bardzo luźno połączone, przez co czytelnik może poczuć się zagubiony. Do czytania Zrodzonego potrzeba więc skupienia i sporej dawki wolnego czasu – zdecydowanie nie jest to lektura, którą czyta się lekko i szybko.

Zrodzony Jeffa VanderMeera to trudna w odbiorze książka, która porusza wiele interesujących problemów. Trzeba podchodzić do niej z dużą uwagą, gdyż wiele rzeczy zostało ukrytych między wierszami. Raczej nie odnajdą się w niej miłośnicy wartkiej akcji i widowiskowych bitew, natomiast amatorzy zagłębiania się w wewnętrzne przeżycia bohaterów powinni być zadowoleni.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu fantasta.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: