Co robię, gdy nie czytam?

Źródło obrazka wyróżniającego: Link

Czytanie książek to wspaniałe zajęcie, jednak jak każde inne wykonywane przez cały czas nudzi. Zainspirowany wpisem Matki Przełożonej(przesyłam wirtualny uścisk), postanowiłem bezczelnie zerżnąć napisać, jak ja radzę sobie z czytelniczym zastojem. Chciałbym też bardziej rozwinąć serie Nie tylko książki i Książkowe wspomnienia, bo ileż można pisać recenzje? To pierwszy tego typu wpis, z którego możecie czegoś się o mnie dowiedzieć. Obawiam się, że rubryka O mnie jest nieco zbyt krótka i mam potrzebę jej uzupełnienia. A, zapomniałbym! Wybaczcie uroczego kajmana pod tytułem wpisu. Nie miałem innego pomysłu na obrazek wyróżniający.

1. Gram

Gry to od zawsze nieodłączny element mojego życia. Gdy nudzą mi się książki, sięgam po elektroniczną rozrywkę. Najbardziej cenię serię Fallout(do której zaliczam Fallout 1, 2 i New Vegas), za jej genialne nawiązania do popkultury, postapokaliptyczny świat i niezapomniane postacie. Gry strategiczne także nie są mi obce – najwięcej czasu spędziłem przy Age of Empires 2 i Twierdzy. W dzieciństwie zagrywałem się w Kapitana Pazura i Wormsy. Bardzo edukacyjne tytuły, nieprawdaż? Jak zdążyliście już zauważyć, najlepiej gra mi się w RPG-i. Uważam, że niektóre z nich opowiadają historie o wiele ciekawsze niż te przedstawione w książkach. A ponadto mogę kierować opowieścią i decydować o losie postaci niezależnych – to za tą interaktywność tak bardzo cenię rolpleje. Moim marzeniem jest rozegrać sesję papierowego RPG. Obecnie gram w Heroes of The Storm i pierwszego Wiedźmina.

Ekrany ładowania w Wiedźminie obfitują w piękne arty. Podczas wczytywania rozgrywki mam aż nadto czasu, by je podziwiać.

2. Słucham muzyki/podcastów

Mój gust muzyczny jest naprawdę rozległy, o czym świadczy powyższa playlista. Największą przyjemność sprawia mi rock z lat 80. i 90., ale lubię też od czasu do czasu posłuchać utworów klasycznych autorów – Beethovena, Mozarta lub Czajkowskiego. Nie znoszę polskiego reggae i rapu. Rokrocznie słucham Trójkowego Topu Wszechczasów i jest to dla mnie pewnego rodzaju tradycja. Muzyka towarzyszy mi bardzo często. Słucham jej, gdy idę do szkoły, wracam z niej, spaceruję. Życie bez niej byłoby ciężkie. Chociaż nie aż tak bardzo. Miałbym przecież podcasty.

Regularnie słucham podcastów od około roku. Moje ulubione to Zombie vs Zwierz i Myszmasz. Są to audycje traktujące w większości o popkulturze. Lubię ich słuchać, ponieważ dowiaduję się mnóstwa ciekawych rzeczy i świetnie się bawię. No i są dobrą opcją, gdy coś gotuję lub robię coś beznadziejnie głupiego, np. zmywam naczynia. Ot, umilacz czasu.

3. Oglądam filmy i seriale

Zestawienie ostatnio obejrzanych przeze mnie seriali możecie zobaczyć tutaj. Oglądanie ich to świetna odskocznia od książek. Najbardziej lubię lekko zwariowane produkcje z ciekawą fabułą i nietypowymi postaciami, ale czasem lubię sięgnąć po jakieś typowe guilty pleasure w stylu rodzimych Kuchennych rewolucji. Zmagania Magdy Gessler z właścicielami restauracji to kopalnia absurdu i głupoty, ale czerpię wielką przyjemność z oglądania tego. I nie zamierzam się z tego tłumaczyć.

Obecnie oglądam Grę o tron, 5 sezon Doctor Who i Anię, nie Annę. Niedawno skończyłem oglądać Opowieść podręcznej. Bardzo możliwe, że niedługo pojawi się notka na temat tego serialu, bo wywołał on we mnie całą gamę uczuć: od strachu po podziw. Z niecierpliwością czekam na 2 sezon Serii niefortunnych zdarzeń i oczywiście 4 sezon iZombie.

4. Pływam

Od początku zeszłego roku szkolnego namiętnie chodzę na basen i nic nie wskazuje, bym miał przestać. Pływanie niesamowicie mnie odpręża i odstresowuje – szczególnie po ciężkim dniu w szkole. Po długim treningu(chyba mogę to tak nazwać) czuję się jak nowo narodzony. Chodźcie na basen! Nie tylko się odprężycie, ale też schudniecie, bo samo przebywanie w chłodnej wodzie powoduje utratę tkanki tłuszczowej. Tylko uważajcie na dzieci sikające do basenu.

5. Piszę

I w dodatku nie tylko na blogu. Swego czasu napisałem dwa opowiadania w klimatach fantasy na konkurs literacki. Nie wygrałem( i wcale się nie dziwię). Poza lekkim rozczarowaniem pozostała satysfakcja z tego, że udało mi się przetrwać proces konstruowania historii. Wciąż pamiętam, jak okropnie męczyłem się nad ogólnym sensem mojej opowieści. Wiecie, jaki jest najgorszy możliwy temat? Dowolny! Można było pisać co się chce, jednak właśnie ta dowolność mnie (o ironio!) ograniczała. Gdy w końcu wymyśliłem zgrabną fabułę i określiłem punkt kulminacyjny, czekało mnie starcie z osobą przygotowującą mnie do konkursu. Miałem wtedy nad sobą szkolną bibliotekarkę, która pomagała mi podczas pisania opowiadań. Ale nie tylko dokonywała korekty. Czuwała nad historią i postaciami, wytykała błędy i podsuwała pomysły. Bez niej by się nie udało. Dziękuję, pani Aurelio!

Obecnie wznowiłem swój stary projekt – grę paragrafową. Porzuciłem prace nad nią rok temu na wakacjach. Postanowiłem więc, że w czasie tegorocznego letniego wypoczynku kontynuuję pisanie. Mam nadzieję, że wystarczy mi wytrwałości, by ją dokończyć.

6. Gotuję

Moje próby kucharzenia zaczęły się bardzo wcześnie, bo już we wczesnym dzieciństwie. Uwielbiałem ścierać jabłko na tacy, formować je w placuszki i dodawać do nich różne, niekoniecznie pasujące składniki. I potem się dziwiłem, że nikt oprócz mnie nie chce ich jeść. Obecnie uwielbiam piec ciasta(tylko to z cukierniczych rzeczy mi wychodzi), gotować zupy i oczywiście piec pizzę. To, co kajmany lubią najbardziej. Wciąż staram się odkrywać nowe przepisy na tą tradycyjną włoską potrawę. Kiedyś używałem owianego legendą przepisu by rs, ale potem odkryłem genialną recepturę na ciasto na pizzę. Bardzo Wam je polecam – to właśnie ono widnieje na zdjęciu poniżej.

To zdjęcie jest powodem, dla którego nie używam Instagrama. Wybaczcie okropną jakość i podziwiajcie jeden z najwspanialszych wynalazków ludzkości. Smacznego!

Dziękuję Wam za uwagę, krokodylki. Mam nadzieję, że nieco bardziej mnie poznaliście.

A co wy robicie, gdy dopadnie was książkowa chandra? Koniecznie napiszcie w komentarzu 😀

 

3 thoughts on “Co robię, gdy nie czytam?

Add yours

    1. O Heroes III akurat zapomniałem napisać, ale mam bardzo miłe wspomnienia związane z tą grą. Wciąż pamiętam, jak grałem swoją pierwszą rozgrywkę i nie wiedziałem, w jaki sposób poruszać bohaterem i kończyć turę 😀 Najlepiej wspominam główną kampanię, czyli ,,Ocalenie Erathii”. A jeśli chodzi o pojedyncze mapy, to bardzo przyjemnie mi się grało Twierdzą z Dessą. Ach, to były czasy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: